sobota, 18 wrześniaWiadomości które się liczą
Shadow

„Napędzają mnie dobre opinie naszych klientów” – Rozmowa z Justyną Skalską, współwłaścicielką kawiarnii „Palce Lizać”

Jak i kiedy rozpoczęła się Twoja historia z gastronomią? Marzyłaś o tym, żeby mieć swój lokal od dziecka?
– Myślałam o gastronomii od dłuższego czasu. Najpierw jednak wymyśliłam sobie restaurację, razem z moją wspólniczką miałyśmy już opracowaną koncepcję, wybrany lokal, nawet wstępnie ułożone menu. Pojechałam na targi gastronomiczne, żeby rozejrzeć się w trendach i tam przy wyjściu spróbowałam lodów, którymi częstowano gości. Przepysznych lodów, serwowanych prosto z maszyny zaraz po przygotowaniu. Takich lodów nie było nigdzie w Rzeszowie i okolicach. Ten smak na długo utkwił mi w głowie.

Po powrocie do Rzeszowa, idąc przez Rynek, zauważyłam, że zwalnia się lokal po innej kawiarni. Postanowiłam zadzwonić do właściciela i okazało się, że odrzucił już wcześniej kilka innych ofert, a mój pomysł spodobał mu się na tyle, że właściwie od razu podjął decyzję. I tak, kilka „zbiegów okoliczności” spowodowało, że porzuciłam myśl o restauracji i zdecydowałam się otworzyć właśnie kawiarnię. Znalazłam kontakt do dystrybutora maszyn, z których lody jadłam na targach i za dwa dni byłam już w Szczecinie na prezentacji. Potem, również zupełnym „przypadkiem” trafiłam na włoską firmę specjalizującą się w produktach do lodów. To mała rodzinna firma z okolic Mediolanu, z którą współpracuję do dzisiaj. Nie mają swojego dystrybutora w Polsce, więc wszystkie produkty, których używamy do naszych lodów sprowadzamy bezpośrednio z Włoch. Ich koncepcja bardzo przypadła mi do gustu, ponieważ podobnie jak my stawiają na naturalne produkty. W naszej kawiarni nie znajdziecie lodów z dodatkiem sztucznych barwników, aromatów czy polepszaczy smaku.

A nazwa „Palce Lizać” skąd się wzięła? Kto ją wymyślił?
– Rozważałyśmy z moją wspólniczką kilka różnych nazw, przepytywałyśmy znajomych i tak, dzięki ankiecie wśród rodziny i przyjaciół, wybrałyśmy właśnie „Palce Lizać”

Jesteś osobą młodą, skąd czerpiesz doświadczenie w prowadzeniu lokalu?
– Od ponad 15 lat prowadzę własną działalność, od kilku lat próbuję swoich sił w gastronomii. Uczę się cały czas i ciągle na pewno popełniam różne błędy, ale staram się wyciągać wnioski. Staram się czerpać od osób bardziej doświadczonych, ciągle szukam nowych pomysłów, inspiracji, „podglądam” lepszych od siebie. Praktycznie co roku jeździłam do Włoch na największe w Europie targi lodziarstwa i cukiernictwa. Szkoda, że przez pandemię na razie skończyły się te możliwości, takie targi to świetne źródło inspiracji.

Justyna Skalska
Justyna Skalska, współwłaścicielką kawiarnii „Palce Lizać”

Jak sobie poradziłaś z pandemią, zwolniłaś kogoś, czy znalazłaś jakiś inny sposób, żeby przetrwać ten trudny czas?
– Ostatnie miesiące były dla nas bardzo trudne, jak zresztą w całej gastronomii, nie udało się niestety utrzymać zespołu w całości, część osób odeszła do innych branż, część po pandemii do nas wróciła. Lody są biznesem sezonowym, więc co roku w lecie zatrudniamy nowe osoby, uzupełniamy zespół. Bardzo cieszy mnie to, że pracownicy z poprzednich lat do nas wracają lub polecają do pracy swoich znajomych jeśli nie mają już możliwości pracować w kawiarni. Jak w całej gastronomii w czasie lockdownu próbowaliśmy rozwinąć ofertę dostaw, nawiązaliśmy współpracę z platformami, które dostarczają jedzenie, jednak to wciąż była może 1/10 normalnych obrotów. Na szczęście teraz jesteśmy w szczycie sezonu letniego i mam nadzieję, że uda nam się jeszcze długo gościć Was w naszym lokalu.

Czytaj też  Robert Makłowicz: ,,Nie da się poważnego festiwalu zorganizować w przeciągu paru tygodni"

Nie bałaś się prowadzić takiej właśnie działalności gospodarczej? Przecież młoda, piękna kobieta mogłaby robić zupełnie coś innego.
– Młoda, piękna? Te pytania są tendencyjne. A tak na poważnie prowadzenie własnej działalności zawsze niesie spore ryzyko, nie ma chyba branży, która gwarantuje sukces. A ja lubię wyzwania, lubię uczyć się nowych rzeczy, rozwijać się. Wcześniej przez ponad 10 lat prowadziłam fitness klub (jeden z pierwszych w Rzeszowie) i jestem dumna z tego, że do tej pory, jak spotykam dawnych klientów, zawsze wspominają wizyty u nas z rozrzewnieniem, mówią, że miejsca, do których teraz chodzą to już nigdy nie będzie to samo, co dawny „ORBITAL”. Chętnie wróciliby do tamtego klubu. Mam nadzieję, że z naszą kawiarnią będzie tak samo, że też dopracuje się swojej historii.

Udało Ci się osiągnąć sukces. Co dalej? Masz jakieś marzenia nie związane z pracą? Jakie?
Nie oceniam tego, co robię w kategorii sukcesu, ciągle mam mnóstwo do zrobienia, mnóstwo do poprawienia, zmieniają się potrzeby, pojawiają się nowe trendy, więc pracy cały czas jest sporo. Do sukcesu jeszcze daleka droga. Odnośnie marzeń, to uwielbiam podróżować, odkrywać nowe miejsca, poznawać. Mam jeszcze na swojej liście kilka takich miejsc „do odhaczenia”.

A z czego jesteś dumna?
Napędzają mnie dobre opinie naszych gości, powracające ciągle te same osoby, zapewniające, że jedzą lody tylko u nas, bo są najlepsze na świecie. Wiem, że są, bo sami robimy je od początku do końca, wiem co do nich dajemy, wiem, że częstujemy naszych gości tym, co mamy najlepsze.

Jestem dumna, kiedy widzę zadowolone buzie dzieciaków umazane lodami. Jestem dumna, że od początku nie obniżyliśmy jakości naszych produktów, nawet kiedy nie zawsze idzie to w parze z wynikiem ekonomicznym. Jestem dumna kiedy ktoś wchodzi do nas pierwszy raz i od drzwi słyszę „jak tu super”, bo wkładam mnóstwo pracy w to, żeby tak właśnie było.

Rozmawiała Małgorzata Froń

Subskrybuj Wątek
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Oldest
Newest Most Voted
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze
Monika
Monika
1 miesiąc temu

Ja tam byłam kilka razy. Super lokal.

Facebook